niedziela, 23 sierpnia 2009

Podróż do Sajgonu

Witajcie :)
Tym razem piszemy z Sajgonu, czy jak ktoś woli, Miasta Ho Chi Minha. Właściwie obie nazwy występują w Wietnamie, na znakach drogowych były obie.
Jesteśmy obecnie u mojego kolegi, Krzyśka, u którego spędzimy kilka dni i nocy i dzięki któremu mamy dostęp do Neta i bloga, oraz... polskich znaków :D Ale nie przyzwyczajajcie się, to tylko kilka dni :P
Podróż była... bardzo długa.. Około 2000 km, 50h jazdy, z czego około 10 to czekanie. Mieliśmy jechać bezpośrednim autobusem, ale w Hue okazało się, że musimy się przesiąść. 4h czekania i kolejny "bezpośredni" autobus.. tym razem do Hoi An. Następnie kolejny do Nha Trang i dopiero czwartym dojechaliśmy do Sajgonu. Ciężko było, to na pewno, jedziesz i nie wiesz jak długo to potrwa, bo azjatyckie poczucie czasu jest trochę inne... Pierwsza noc to (dla mnie) walka z Wietnamką, która koniecznie chciała oparcie swojego fotela położyć na moich kolanach, a ja postanowiłam jej nie pozwolić i bezczelnie podtrzymywałam fotel :] Druga w prawie pustym autobusie, ale który nie był już taki wygodny.. Do tego wyboiste drogi wietnamskie, co chwile podskakiwaliśmy.
Po drodze zatrzymywaliśmy się na jedzenie, ale z racji tego, że w autobusach nie było toalet, a nie było wiadomo kiedy się zatrzymamy następnym razem, nie jedliśmy prawie nic: dwa dni na trzech małych bagietkach, 8 bananach i krakersach (wspólnie). Teraz już jesteśmy po mien ga (ja) i pho ga (Marcin). Oba to takie jakby rosołki z kurczaka, tylko z różnym makaronem.
Sajgon wygląda po ciemku jak europejskie miasto: dużo wysokich budynków, przestronniejsze ulice i mniej trąbienia :D Zobaczymy jakie wrażenie zrobi na nas jutro...

Po drodze jechaliśmy przez kilka fajnych gór, serpentynami. Góry są bardzo fajne i jestem ciekawy jak wygląda Ocean z jednej takiej. Po drodze też przejeżdżaliśmy pod górą, tunelem, który miał ponad 6km długości. Drogi Wietnamskie jak już pisała Natalka są bardzo nierówne. Szczególnie można to odczuć przy mostach. Jakoś wytrzymaliśmy te 2000km ;) Na szczęście w drodze powrotnej nie będziemy mieli tak długiej drogi bo kilka miejscowości po drodze chcemy zwiedzić.
Dzisiaj w Sajgonie pierwszy raz prowadziłem motorek. Ruch tutaj jest łatwiejszy niż w Ha Noi, ale i tak jest duży i trzeba uważać bo tutaj przepisy drogowe nie są zbytnio przestrzegane. W nic nie wjechałem, nikt we mnie nie wjechał, więc jest dobrze ;) Musiałem się nauczyć bo możliwe, że jak będziemy w Hue albo Nha Trang, że będziemy wyjeżdżać poza miasto do Cesarskich Grobowców lub świątyń Champów. Zobaczymy ;)

Pozdrawiamy ;)

4 komentarze:

  1. I dzisiaj wpisuję się pierwsza :) Pewnie jakieś fajne fotki z autobusu są, mnie zaciekawiły te serpentyny zapewne z ciekawymi widokami no i tunel :) Chciałabym zobaczyć, jak jeździsz na motorku, hehe.

    Kacperkowi wyszedł 4 ząb i pcha się następny :) właśnie zasnął, ku naszej radości. Maleńka bryka wesoło w łózeczku powtarzając w kółko "mama". Chyba ze sto razy już powiedziała :) Jeszcze tydzień i Kuba idzie do przedszkola, przeżywa ostatnie chwile "wolności" :) A projekt sukienki idzie mocno do przodu. Będą 4 różne :)

    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy tym motorkiem jeździłeś legalnie, jakie regulacje dotyczące prawa jazdy tam obowiązują? mam nadzieję, że uzupełniliście już niedobór płynów i nie tylko w organiźmie.wysłałam adres bloga Magdzie. Ona ma w piątek urodzimy i jeżeli będę w Mikołowie, to jej pokażę jak ma zamieszczać komentarze, chyba, że wcześniej tego dojdzie sama. Jak postepuje realizacja założonego planu zwiedzania, już chyba połowa pobytu, a jeszcze macie dużo w planie.Czy te kolejne atrakcje są mniej czasochłonne? Pilnie czytam zadaną przez Natalię lekturę na temat Wietnamu. Ale i z dużym zaciekawieniem.Najbliższy miesiąc mam bardzo bardzo zajęty. Oprócz zajęć w gliwicach (dzieci i PTTK) wyjeżdżam w przyszłym tygodniu na cztery dni do Warszawy, a później, juz po Waszym powrocie razem z tatą na trzy dni na Dolny Śląsk akurat jak są Babci urodziny. Pozdrowienia dla was i Krzyśka. Mama

    OdpowiedzUsuń
  3. przysięgam umarłabym podczas takiej jazdy ! w ogóle ta podróż wasza to dla mnie czysty ekstremal ! powodzenia Janek

    OdpowiedzUsuń
  4. A te góry to będą wyższe niż 200m? ;) Nie ma co, ciekawa jazda...

    OdpowiedzUsuń