czwartek, 3 września 2009

Przerwa w Ha Noi

Czesc Kochani!
Jestesmy po nocnej podrozy z Hue, a wieczorem o 20:30 jedziemy pociagiem do Lao Cai. Podroz byla tym razem szybka, poniewaz jechalismy niecale 12h z polgodzinnym przystankiem. Mielismy do przejechania 650km. Wszystko byloby ok, gdyby nie fakt, ze po 5 dojechalismy do Ha Noi i te glupie debile wyrzucily nas na poludniu miasta, jakies 6km do centrum. Oczywiscie, zaraz nas obskoczyla grupa kierowcow, oferujacych nam swoje motory i taksowki i nie rozumiejaca slowa "nie". Gdy w koncu zorientowalismy sie, gdzie jestesmy, odszukalismy przystanek autobusowy i pojechalismy na dworzec kolejowy. Moze i dobrze, ze troche czasu nam zabralo odnajdywanie sie w terenie i jazda autobusem, bo dworzec otwierali dopiero o 6:30 i akurat wtedy pojawilismy sie tam. I udalo nam sie kupic bilety do Sapy, na dzis na 20:30 i jutro rano, jakos ok 5-6 bedziemy w Lao Cai, gdzie trzeba znalezc transport dalej. Jakos sobie poradzimy. Bilety troche kosztowaly, bo razem 340 tys d, ale to i tak wychodzi nam taniej, niz gdybysmy mieli kupowac wycieczke w biurze.
Do Ha Noi wracamy rano (ok.5) 9 wrzesnia, mamy dwa dni, by kupic pamiatki lub odpoczac, jesli nie zostana nam zadne pieniadze :]
Ha Noi sie zmienilo od naszego wyjazdu, poniewaz jest dzis bardzo cicho (mozliwe, ze to z powodu wczorajszego wielkiego swieta - rocznica smierci Wujcia Ho). Bylismy na jedzonku, potem chodzilismy po sklepach (bo tam maja klimatyzacje, a jakos ten dzien trzeba spedzic) i na koniec poszlismy na kawe. Marcinek kupil mi zabawke:D Kostke rubika:D I juz sobie przypomnialam, jak ja ukladac, takze jak wroce, to uloze Wasza kostke, Hala ;)
Spotkalo nas dzis wielkie nieszczescie: wlaczylismy aparat i napisal, ze jest blad karty pamieci... Tam sa zdjecia z ostatnich 4 dni... Staramy sie byc dobrej mysli, moze to jakies chwilowe zacmienie, ale Marcin sie tym martwi :( Na szczescie mamy jeszcze 2 inne karty (dzieki, Ircia, ze je nam dalas), ale za duzo zdjec na nich nie zrobimy... Poza tym szkoda by bylo tamtych zdjec.. Ale, jak juz pisalam, mamy nadzieje, ze to tylko chwilowe..

Pociagi w Wietnamie sa zdecydowanie gorsze niz PKP, poza tym tylko na tej niedlugiej trasie, ktora jechalismy sa fajne widoczki, na pozostalej sa takie jak z autobusu. Jedyne, co dla mnie jest pozytywne, to ze na dluzszych trasach w cenie biletu jest jedzonko.
Zdjec malp nie mamy, bo ich nie bylo widac przez sciane roslinnosci. Gdyby ktos rysowal mape do InO wietnamskiego parku, to wszedzie bylby ciemnozielony kolor, a moze nawet czarny.

Aha, sprawdzilismy, kiedy wracamy i na 100% bedziemy w Warszawie (na Okeciu) 11 wrzesnia o 21:15. Czy moi kochani Rodzice po nas przyjada czy mamy cos kombinowac sami?

Pozdrawiamy, odezwiemy sie pewnie z Sapy, jak ktos wie, co mozemy zrobic z nasza karta to prosimy o informacje. A jak nie, to trzymajcie kciuki, by sie sama naprawila :)
Buziaki :*

4 komentarze:

  1. Cześć!
    1. Samolot na okęciu będzie chyba czekał.
    2. Z pytaniem o kartę należy zwrócić się do niejakiego Andrzeja M. (emilkiem na jego adres lub zciorp)
    3. Pa. pa

    M + T + J + G + P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak bedziecie mieli Internet, to zapraszam:
    http://www.gtv.zabrze.pl/index.php?id=1893
    Tata

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, nie ruszajcie tej karty to może uda się z niej uratować fotki. Ostatnio w pracy kombinowaliśmy takie numerki. Jest szansa że coś z tego będzie. Hmm jak widac PKP wcale nie takie najgorsze, ale czemu nie najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie macie zdjęć małpek. Kuba się cieszył, że tam są. Dzisiaj kolejny raz pobiegł zadowolony do przedszkola. Ale gorzej z małą: zaniemówiła i wydaje z siebie skrzeki :( jest nieszczęśliwa :(
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń